Schizo-iluminacja

Marek Koszur
Autor
7 min lektury

Żeby nie było wątpliwości: to marszałek Olgierd Geblewicz uruchamia iluminację Zamku Książąt Pomorskich. Kwintesencja egoizmu i lufa z marketingu politycznego. Samo zdjęcie — nominacja do najwyższej nagrody dla fotoreportera. 

Źródło zdjęcia: profil „Pomorze Zachodnie” na Facebooku, 25 lipca 2026 r. 

A podobno z wieku przedszkolnego się wyrasta… 

Treścią fotografii jest osobliwa scena. Dorosły człowiek, pełniący bardzo wysoką funkcję publiczną, stoi na estradzie przed wielkim czerwonym guzikiem. Naciska go. Zapalają się światła. Wszyscy się śmieją. Sam gest jest banalny, prawie dziecięcy: naciśnij — zobaczysz, co się stanie. I właśnie dlatego rekwizyt robi z całej ceremonii coś na pograniczu oficjalnego aktu i zabawy. 

Dorosłość polega między innymi na tym, że człowiek przestaje mylić możliwość uruchomienia czegoś z zasługą stworzenia tego czegoś. Przycisk daje natychmiastową nagrodę: dotyk, światło, reakcję publiczności, oklaski. Sekunda sprawczości. Wszystko widać. Wszystko dzieje się natychmiast. 

Znacznie mniej widowiskowe jest wymyślenie programu, prowadzenie go przez lata i czekanie na rezultat. Tam nie ma czerwonego guzika. 

SEKUNDA ZA 2,2 MILIONA

 To zdjęcie pokazuje coś jeszcze: proces infantylizacji władzy przybiera postać widowiska. 

Screenshot

O władzy w Polsce powiedziano już chyba wszystko. Ale ten nowy rozdział — ku mojej obawie — pisze się bardzo szybko i zdaje się prowadzić do zupełnie nieoczekiwanych skutków. 

Jak niewiele trzeba, żeby dobrze się bawić 

Sekundę? Może trzy? Tyle mniej więcej potrzeba, żeby nacisnąć czerwony przycisk i uruchomić iluminację. 

Samo wykonanie nowego systemu kosztowało 2 196 780 zł brutto. I nie jest to jeszcze pełny rachunek przedsięwzięcia. Wcześniej osobno przygotowano dokumentację projektową, a część instalacji potrzebnych do iluminacji powstała już podczas wcześniejszej odbudowy Zamku. 

Sukces Lyonu, Frankfurtu czy Eindhoven uruchomił mechanizm kopiowania: skoro inne miasto ma festiwal światła, nasze również powinno. Literatura opisuje to jako przemieszczanie się gotowych modeli polityki miejskiej z jednego miasta do następnego. Zazwyczaj — bezmyślne. 

Iluminacja jest ulubionym narzędziem władzy, ponieważ pozwala zmienić wygląd miasta bez konieczności zmieniania czegokolwiek w mieście. 

Ta fotografia przestaje być niewinną pamiątką z uroczystości.

Władza również komunikuje swoje upodobania.

Nie tylko słowami, programami i uchwałami. Także tym, przy czym chce być fotografowana, co osobiście uruchamia i z czego publicznie się cieszy.

Dramatem polityków zawdzięczających pozycję partyjnym nominacjom jest to, że przed partyjnymi zwierzchnikami nie muszą wykazać się niczym więcej poza lojalnością. Obowiązuje też zasada druga: nie wychylać się i nie sprawiać kłopotów. Kłopoty zaczynają się później. Może nim być zegarek za pół miliona. Apartament w Chorwacji. Albo inny drobiazg, który nagle każe pytać: skąd, za co, dlaczego?

Do tego czasu najbardziej pożądany jest człowiek przewidywalny. Lojalny. Wdzięczny za awans. Nieskłonny do samodzielnych wypraw. Taki, którego mocodawca nie musi się obawiać.

NAJWIĘKSZĄ ZALETĄ SŁABEGO POLITYKA JEST JEGO SŁABOŚĆ. DLA TYCH, KTÓRZY GO WYNIEŚLI DO WŁADZY.

A jeżeli dodatkowo wiadomo, co sprawia mu przyjemność, co wywołuje błysk w oku, czym można go rozbawić i przy czym chętnie stanie przed kamerą — rozmowy stają się jeszcze łatwiejsze.

I może właśnie dlatego takie fotografie są ciekawsze, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

NIE POKAZUJĄ WYŁĄCZNIE CHWILI.

Pokazują również, jaki rodzaj chwili władza postanowiła światu pokazać.

Tak patrzę na to zdjęcie „historycznej chwili” i liczę… Ile osób przychodzi na najmniej atrakcyjny mecz Pogoni? Ile osób w ciągu pięciu minut przewija się przez każdą z galerii handlowych? Ile siedzi w smrodzie samochodowych spalin w tzw. kafejkach ulicznych przy Jagiellońskiej? Ile odwiedza groby zmarłych na Cmentarzu Centralnym? Ilu po prostu nic nie robi, bo nie ma pomysłu na dzisiejszy wieczór?

A ile osób przyszło na tę fetę? Kiedy się powtórzy? I znowu? I kolejny raz? Po ilu dniach pod Zamkiem nie pojawi się już nikt, żeby tracić dech z zachwytu nad gestem fundatora iluminacji?

Czy takie przedsięwzięcia nie powinny być uzgadniane z mieszkańcami? Czy Szczecinianie nie powinni wreszcie stworzyć mechanizmu, który będzie kontrolował i rozliczał tych wielmożów szastających unijnymi i naszymi pieniędzmi?

Bo problem nie polega wyłącznie na tym, ile kosztuje iluminacja. Chodzi także o to, kto decyduje, że właśnie ona jest nam potrzebna. Kto ustala hierarchię tych potrzeb? Kto sprawdza później, czy wydatek miał sens? I czy mieszkańcy mają być wyłącznie publicznością zapraszaną na kolejne uroczyste „uruchomienia”?

Trzej Huuunowie świetnie się bawią. Zamiast w szkołach uczyć żeglowania — ściągają żaglowce, żeby dzieciarnia sobie na nie popatrzyła. Zamiast budować trwałe uczestnictwo w kulturze — urządza się wydarzenie. Zamiast nauczyć — pokazuje się. Zamiast dać narzędzie — daje się widowisko.

– Słoniu, ale mocno tupiemy, co? – zadzierając łepek, zawołała mrówka, gdy razem ze słoniem przechodzili przez drewniany most.

Bo skala hałasu nie zawsze odpowiada skali wydarzenia.

Niedługo później – mała dygresja – zapytaliśmy o wojewodę i marszałka, wielkich nieobecnych na koncercie prezydenckim 2026. Bo to dziś każdy z wielkiej trójki chce mieć wielkie imprezy. Cóż za rozmach i narodziny nowej tradycji! Ale… najważniejszych gości brak. Pan rzecznik odpowiedział niemal dyplomatycznie:

„Tak, zaproszenia na koncert prezydencki trafiły zarówno do Urzędu Marszałkowskiego, jak i Urzędu Wojewódzkiego oraz wielu innych instytucji. Proszę jednocześnie wybaczyć, ale w dobrym tonie jest, by to adresaci zaproszeń wypowiadali się o swojej obecności na danym wydarzeniu bądź o jej powodach”.

Zrezygnowaliśmy, spodziewając się rutynowych odpowiedzi: że mieli ważne spotkania albo akurat byli na chwilowych urlopach.

TAKIEGO ZAMKU JUŻ NIE MA??? Jest, ale…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto było przeczytać ten tekst?
OwszemJeszcze nie wiem
Proszę udostępnić ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *